sobota, 6 października 2012

Rozdział 3


26.09.2012 środa

9.30
Dziś zostałam chaniebnie obudzona przez wrzaski chłopaków. Szybko ubrałam się w to :



















i zeszłam na dół. Nagle wszystko ucichło. wchodze do salonu i..

- WANTED WEDNESDAY!!!!!! DZIŚ JEST WANTED WEDNESDAY!!!!- krzyczeli razem Nath i Jay.
Pozostała trójka chłopaków ucichli bo widocznie zauważyli, że jestem zdenerwowana.
-Nathanie Jamsie Sykesie i Jamsie McGuinessie , czy mogłabym was prosić o odrobine ciszy?!
Jay się schował, a Nath podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek
-Przepraszam Kochanie jak ci się spało?
- Spało mi się dobrze do puki ktoś mnie nie obudził, a tym ktośem byłeś ty Nath i Jay inaczej zwani Jaythan... więc Jay teraz proszę wyjdź z swego ukrycia... bo i tak cię znajde. Licze do trzech i masz tu być. 1..2..
- Dobra dobra juz jestem!
- o to dobrze...
wziełam 2 poduszki i w nich rzuciłam. Zaczeli uciekać.
- Miśu przepraszam !-krzyczał Nath
- Marta sory !!!-krzyczał Jay
Nath był mniej wysportowany niż Jay więc go zdołałam złapać a gdy go złapałam ...
- Co tam kiciu?
- a nic a tam?
- dobrze, prosze tylko mnie nie bij!
- hahahahaha ja cie uderzyć chyba cię coś boli.
-hahahahha
... podeszłam do jego bliżej on złapał mnie w pasie, a ja go zaczełam łaskotać. ubadł na kanapę.
Wkońcu Max, Siva, Tom mi pomogli, tylko Jay bał się podejść.
- HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA! PRZESTAŃCIE! KICIU JUŻ NIGDY CIĘ NIE OBUDZĘ!
- PRZYRZEKASZ?
-TAK!!!
Przestaliśmy i wszyscy zaczeliśmy się śmiać ... no oprucz Jaya. Wkońcu wszyscy popatryliśmy na Jaya i zaczeliśmy do niego podchodzić.
- No co? O co wam chodzi?
Doskoczyliśmy do niego i zaczeliśmy go łaskotać.
Wydurnialiśmy się do południa.

12.00
- Chłopaki może dziś wyskoczymy? No bo wkońcu dziś jest Wanted Wednesday?
- A fani??? Co jak nas złapią? Czy fani już wiedzą że jesteście razem? - martwił się Siva
- A właśnie Nath włączaj komputer!
- co ? czemu?
-  nie gadaj sprawdzaj Pudelka, Kotka i Kozaczka!
- ok nie denerwuj się kiciu, a o co chodzi?
- o to że świat mógł się o nas dowiedzieći fanki się mogą wkurzyć!
- a to źle?
- nie przeszkadza ci to?
- nie, coś ty , przecierz trzeba się chwalić tak cudną dziewczyną jak ty <3
- ohhh słodki jesteś <3- pocałowałam go
- No dobra , nie traćmy czasu idziemy!- przerwał nam Tom


                          *z perspektywy Nathana*
Kurde, że Tom musiał mi przerwać w takim momencie! Gdyby nie on może by doszło do pierwszego razu z Martusią, ale nie on musiał nam przerwać, czy on nie może uszanować tego, że ją Kocham?!
Chłopaki ( Max, Tom, Seev i Jay) zadzwonili po swoje dziewczyny ( Max po Micheale, Tom po Kelsey-Bell, Seev po Nareshe i Jay po Kelsey-Ann)
- Dobra , gotowi?- spytał się Nath
- Tak.
                       *z perspektywy Marty*
Gdy wyszliśmy podeszły do mnie dziewczyna Toma
-Hej jestem Kelsey-Bell miło mi
- Cześć jestem Marta mi równierz
- Jesteś dziewczyną Nathana?
- Tak
- hehe to fajnie... hmmm... będzie ci z nim dobrze... jest czuły i troskliwy... lecz i bardzo wrażliwy...

- Co ja ? - nagle spytał Nath patrząc na nas wybuchnełyśmy śmiechem, a on na nas popatrzył jak na idiotki

Gdy skończyłam rozmawiać z Klesey , z nienacka skoczyłam nathanowi na plecy...
- aha tu cię mam!!!
- AAAAA co to?
- no jak to własnej dziewczyny nie poznajesz?!
- a to ty!!!! weź mnie nie strasz- odwrucił się  pocałował i wzioł mnie na ręce.
- a nie łatwiej by ci było na baranach ? - zpytałam go z czułością
- no też racja- opuścił mnie delikatnie pocałował i się odwrucił plecami
-wskakuj! -powiedział a ja wskoczyłam...

       * z perspektywy Natha*
Nagle ktos na mnie wskoczył, okazało się że to Marta :* Pocałowałem ją, uwielbiam ja całować, wziołem ją na rece, potem zapytała się mnie czule czy może łatwiej było by mi gdybym wzioł ją na barana? Czytała mi w myślach. Kocham ją!

Tak szliśmy gdy nagle napadło na nas stado fanek. Zaczeły się mnie dopytywać kim Marta dla mnie jest ,odpowiadałem z dumą, że jest moją dziewczyną , ona się tylko uśmiechała nieśmiało co u niej to pięknie wyglądało :*  Nagle jakaś dziewczyna przez przypadek mnie popchneła i puściłem nie chcąco Marte , on upadła i cos się stało z jej nogą.

- Marta coś się stało?
- Chyba złamałam nogę...

Podeszłem do dziewczyny:
- CZEMU MNIE POPCHNEŁAŚ?-krzyknołem ze złością
-Ja... ja.. nie chciałam... przepraszam- była trochę przestraszona
- oj przepraszam , poniosło mnie...- powiedziałem spokojniej i wróciłem do Marty złapałem ją za ręke.
-Dasz rade wstać?
- Chyba nie...- zobaczyłem ,że płakała
- Nie płacz... pocałowałem ją w policzek.
-JAY!!! DZWOŃ PO KARETKĘ!!!
- Juz dawno zadzwoniłem już jedzie.

Karetka przyjechała sanitariusze. Spytałem się ich czy mogę z nia pojechać
-Jest pan z jej rodziny?
- Nie, jestem jej chłopakiem.
-Acha to zapraszamy do karetki.
Wszedłem do środka a sanitariusz wskazał mi miejsce obok Marty i złapałem ja za ręke, ona sie tylko uśmiechneła z łzami w oczach i zamkneła te swoje piękne oczy...

         *z perspektywy Marty*
Zamknełam na chwile oczy , potem je otworzyłam i zobaczyłam, że Nath płacze i smutno mi się zrobiło
- Nath czemu płaczesz??? Nie płacz kochanie , bo ja bede płakać, proszę nie płacz nie rób mi tego- chwyciłam go mocniej za dłoń
- Płaczę bo martwię się o ciebie ... dobrze już nie będe płakał, ale obiecaj mi 2 rzeczy...
-jakie?
- 1: Już nie będziesz płakać
  2: że zawsze będizemy razem choćby nie wiem co się działo...
- Obiecuje , a ty mi obiecaj, że nigdy mnie ni opuścisz...
-Obiecuje - nachylil się nad mną i delikatnie pocałował w usta
- Kurde te nasz obietnice zabrzmiały jakobietnice ślubne XD!!! Haahahhahha!
-Hahahaha no
....

    *Z perspektywy Nathana*
Martaposzła do gabinetu a ja przed nim się strasznie stresowałem, po 1/2h wyszedł lekarz
- i jak? co z nią?
- dobrze tylko noga złamana dziś zostanie w szpitalu, może pan jak chce wejść
bez zastanowieńa wszedłem, gdy mnie zobaczyła uśmiechneła
- jak się czujesz?
- dobrze kochanie a ty?
- teraz dobrze
- ale wyglądasz tak smutno
- bo martwie się o cb, kotku:*
- nie martw się jutro wychodze ze szpitala , kochanie  jutro są twoje imieny co chcesz od mnie dostać?
- nic dla mnie prezentem jest to, że wyjdziesz ze szpitala :*
- ale ja muszę ci coś dać...
-hmm...

     *z perspektywy Marty*
- hmmm...- spojrzał na mnie wyrywczo
- nie nawet o tym nie myśl!!! a po za tym będe miała noge w gipsie
- a no tak :(
- ej nie smuć się i daj mi buziaka
Pocałował mnie namiętnie
zrobiła się godzina 19:00:
- Nathan idź do domu spać
-Naprawde muśze?
-Tak... będe tęsknić ... pierwszy raz od kąd jesteśmy razem nie będe się mogła do cb przytulić...źle się z tym czuję :(
- WIem czuje to samo... też będe tęsknić ... trzymaj się kochanie do jutra :* pocałował mnie czule i wyszedł

... szybko sięgnełam po mój telefon i wybrałam nr do mojego kolegi Jima odebrał
- Hej Jim to ja Marta
- Hej pamiętasz że nadal jestem ci dłużny za to, że znalazłaś mi wspaniałą dziewczyne?
- tak właśnie dzwonie w tej sprawie słyszałam , że sprzedajesz swoje wszystkie full capy
- potrzebne ci one? i chcesz je za darmo?
- no chciała bym je za darmo, potrzebne bo mój chłopak ma imieniny
- oho jasne dam ci gdzie jesteś?
- w szpitalu na Browna 75, nie pytaj dlaczego w szpitalu po prostu przyjedź
-ok już jade
 Przywiózł mi czapki
- Dzięki
- nie ma sprawy, dobra lece , pa
- pa

Zadzwoniłam do Jaya :
- Słuchaj przyjdx do szpitala
- ok

Zjawił się po 5 min
- o co chodzi?
- słuchaj jutro są imieniny Natha i mam dla niego to weź to schowaj gdzieś u was w domu
- ej to też jest twój dom
- no ok u nas w domu , tak rzeby Nath tego nie zobaczył
-ok ...

 
 
__________________________________________________________________________
 
 
Sory że tak długo czekaliście i wiem pewnie nudny i długi ale komentujcie :* Pozdrawiam
                                                                               


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz